bez mąki, bez wyrzutów sumienia, z całą masą dobrego
Znacie
to uczucie, kiedy macie ochotę na kromkę chleba, ale sumienie podpowiada, żeby
sięgnąć po coś zdrowszego? U mnie ten dylemat skończył się, kiedy trafiłam na
przepis, który połączył to, co kocham – chleb – z tym, czego potrzebuję –
białkiem i błonnikiem. Mieszkając tu, na szkockiej ziemi, nauczyłam się, że
prosta, sycąca kuchnia nie musi być nudna.
Ten chlebek to moje odkrycie sezonu, tego sprzed dwóch lat😊, kiedy to przestałam całkowicie jeść tradycyjne pieczywo. Robi się go w dosłownie 10 minut (plus czas pieczenia). Nie potrzebuje wyrastania, drożdży ani specjalnych umiejętności. A smak? Orzechowy, sycący, z lekką chrupkością ziaren – za każdym razem wychodzi inaczej, zależnie od nastroju i tego, co akurat mamy w szafce.