Słodkie bez cukru, sycące bez wyrzutów sumienia
Nie wiem, jak Wam, ale mnie szkocka kuchnia nieodłącznie kojarzy się z płatkami owsianymi. Szkocja i owies to związek niemal małżeński – trwały, sprawdzony i obecny w każdym domu. Klasyczna owsianka jednak od jakiegoś czasu nie wchodzi w grę, a wszelkiego rodzaju desery i śniadaniowe wersje płatków w połączeniu z ziarnami chia już mi się po prostu przejadły.
Zaczęłam więc szukać nowych inspiracji. Mam jednak swoje warunki brzegowe – dieta niskowęglowodanowa pozwoliła mi schudnąć bez drastycznych wyrzeczeń i forsownych ćwiczeń, więc nie zamierzam z niej rezygnować. Dbam o odpowiednią ilość białka (między 60 a 70 gramów dziennie) i błonnika (50–60 gramów dziennie). I zrezygnowałam z cukru.
Właśnie to ostatnie było największym wyzwaniem. Żeby nie podjadać potajemnie i nie sięgać po batonik z wyrzutami sumienia, zaczęłam szukać zamiennika. I tak trafiłam na daktyle – które od tamtej pory są must-have w mojej kuchni. Słodzą mi życie i przy okazji są niezastąpionym źródłem błonnika. Używam odmiany Medjool – mięsistej, bogatej, niemal karmelowej w smaku.
Kiedy odkryłam pewien przepis na ciasto z daktylami, wiedziałam, że muszę go przyswoić i zrobić 'swoim'. Dodałam kilka ulubionych składników i w efekcie powstało coś, co jest połączeniem brownie z tiramisu – z dużą dawką błonnika i białka, słodkie bez grama cukru. Moje szkockie smaki mają nowy rozdział.

