google.com, pub-2456296071679977, DIRECT, f08c47fec0942fa0 google.com, pub-2456296071679977, DIRECT, f08c47fec0942fa0 Moje szkockie Smaki

wtorek, 2 czerwca 2026

Ciasto à la Brownie z Daktylami

 


Słodkie bez cukru, sycące bez wyrzutów sumienia

Nie wiem, jak Wam, ale mnie szkocka kuchnia nieodłącznie kojarzy się z płatkami owsianymi. Szkocja i owies to związek niemal małżeński – trwały, sprawdzony i obecny w każdym domu. Klasyczna owsianka jednak od jakiegoś czasu nie wchodzi w grę, a wszelkiego rodzaju desery i śniadaniowe wersje płatków w połączeniu z ziarnami chia już mi się po prostu przejadły.

Zaczęłam więc szukać nowych inspiracji. Mam jednak swoje warunki brzegowe – dieta niskowęglowodanowa pozwoliła mi schudnąć bez drastycznych wyrzeczeń i forsownych ćwiczeń, więc nie zamierzam z niej rezygnować. Dbam o odpowiednią ilość białka (między 60 a 70 gramów dziennie) i błonnika (50–60 gramów dziennie). I zrezygnowałam z cukru.

Właśnie to ostatnie było największym wyzwaniem. Żeby nie podjadać potajemnie i nie sięgać po batonik z wyrzutami sumienia, zaczęłam szukać zamiennika. I tak trafiłam na daktyle – które od tamtej pory są must-have w mojej kuchni. Słodzą mi życie i przy okazji są niezastąpionym źródłem błonnika. Używam odmiany Medjool – mięsistej, bogatej, niemal karmelowej w smaku.

Kiedy odkryłam pewien przepis na ciasto z daktylami, wiedziałam, że muszę go przyswoić i zrobić 'swoim'. Dodałam kilka ulubionych składników i w efekcie powstało coś, co jest połączeniem brownie z tiramisu – z dużą dawką błonnika i białka, słodkie bez grama cukru. Moje szkockie smaki mają nowy rozdział.

niedziela, 24 maja 2026

Chleb wysokobiałkowy z błonnikiem

 bez mąki, bez wyrzutów sumienia, z całą masą dobrego


Znacie to uczucie, kiedy macie ochotę na kromkę chleba, ale sumienie podpowiada, żeby sięgnąć po coś zdrowszego? U mnie ten dylemat skończył się, kiedy trafiłam na przepis, który połączył to, co kocham – chleb – z tym, czego potrzebuję – białkiem i błonnikiem. Mieszkając tu, na szkockiej ziemi, nauczyłam się, że prosta, sycąca kuchnia nie musi być nudna.

Ten chlebek to moje odkrycie sezonu, tego sprzed dwóch lat😊, kiedy to przestałam całkowicie jeść tradycyjne pieczywo. Robi się go w dosłownie 10 minut (plus czas pieczenia). Nie potrzebuje wyrastania, drożdży ani specjalnych umiejętności. A smak? Orzechowy, sycący, z lekką chrupkością ziaren – za każdym razem wychodzi inaczej, zależnie od nastroju i tego, co akurat mamy w szafce.

piątek, 4 lipca 2025

Coastal Cuppie

 


If you find yourself wandering through the quaint fishing village of Pennan, you're in for a delightful surprise—there's a charming little cafe that has completely captivated my heart. Tucked away along the rocky shores, this hidden gem offers more than just a cup of coffee; it provides a moment of peace and serenity.

As I settled into this cosy spot, I was greeted by the rich aroma of delicious coffee served in a simple paper cup. It's the perfect accompaniment to the tranquillity that envelops the area. The blend of the sweeping sea views and the comforting warmth of the cafe creates an atmosphere that feels both enchanting and soothing.

sobota, 16 marca 2024

Tajskie czerwone curry

 


Wielkimi krokami zbliżają się Święta Wielkanocne. Nie wiem jak u was, ale u mnie przygotowania idą pełną parą. Bardziej jednak skupiam się na budowaniu nastroju i dobrej atmosfery niż na rzuceniu się w wir zakupów i oszalałych porządków.

Obiecałam sobie, pod koniec zeszłego roku (jedno z moich noworocznych postanowień) ze w 2024 postaram się zwolnić i zadbać o swoje potrzeby w różnych obszarach.

Dzisiejsze danie należy ostatnio do moich ulubionych i jest z gatunku comfy food i o ile mogę to tak określić otula mój zmysł smaku). Przepisem tym podzieliła się ze mną moja koleżanka z pracy, która pochodzi z Tajlandii i od trzech lat mieszka i pracuje w Szkocji.

Któregoś dnia w trakcie przerwy wspomniałam jej, że chciałabym kiedyś spróbować dania z jej kraju, ale w takim domowym wydaniu. Dania kuchni tajskiej są dostępne w tutejszych take away, ale w miejscu, w którym mieszkam dominuje w nich kuchnia hinduska i chińska.

Jakież było moje zdziwienie, gdy kolejnego dnia na stole w pracowniczej kantynie, czekał na mnie pakunek z pysznym curry i ryżem. Nie mogłam się doczekać przerwy!

Jak się z pewnością domyślacie curry było przepyszne. Niezwłocznie poprosiłam Ae – koleżankę z Tajlandii, o przepis. Ku mojemu zdziwieniu jest jednym z najprostszych i najmniej pracochłonnych przepisów na curry z jakim kiedykolwiek się spotkałam.

Przygotowałam to danie już kilkukrotnie, za każdym razem zmieniając rodzaj mięsa i warzywa i za każdym razem było równie pyszne.

wtorek, 5 września 2023

Antipasto Pasta Salad

 

Lato zbliża się ku końcowi serwując nam cudowną, nieszkocką pogodę. Żar leje się z nieba. Jutro temperatura ma zbliżyć się do 27 stopni.  Gdyby nie świadomość, że to już 5 września można by pomyśleć, że to początek lata.

Taka pogoda to też okazja do przygotowywania letnich potraw. Lato zawsze, w mojej kuchni, stoi pod znakiem kuchni śródziemnomorskiej. Potrawy te bowiem najlepiej sprawdzają się, gdy z nieba leje się żar. W tym sezonie okazji do ich przygotowania miałam co nie miara. Niestety nie wybierałam opcji dietetycznych, a co za tym idzie przybyło mi kilka kilogramów

Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło. Zaczęłam ponownie biegać i to po plaży! O 6 rano nie ma na niej żywego ducha. a unoszące się nad taflą wody słońce, to widok bezcenny.

Udało mi się wygospodarować kilka dniu urlopu i wstrzeliłam się z nim w przepiękną pogodę. Rano biegam, a po południu oddaje się rozkoszom konsumowania, wcześniej przygotowanych potraw.

Dzisiaj danie z makaronu. Sałatka, wykonana według przepisu Lory, Włoszki, z która kilka lat temu uczęszczam do Moray College. 

niedziela, 18 czerwca 2023

Tzatziki - one of my must-make summer sauces

 


Upały, które od kilku dni nawiedzają Szkocję dają się wszystkim we znaki. Gdy z nieba leje się żar trudno myśleć o jedzeniu. Duża karafka wody ze świeżo wyciśniętym sokiem cytryny, listkami mięty i dodatkiem kostek lodu, zastępuje mi większość posiłków. Szczerze powiedziawszy nie chce mi się jeść, a co dopiero myśleć o gotowaniu.

W Polsce wielu z was, w takie upalne dni, przygotowuje chłodniki. Lubię te letnie zupy, ale jakoś mi nie wychodzą – nigdy nie są tak smaczne jak te, które przygotowuje moja znajoma Maria, Litwinka. Jej chłodnik litewski jest obłędny! Ja zamiast nich przygotowuje sos Tzatziki, który serwuje ze świeżymi warzywami, chlebkami typu pita lub krakersami. Taki posiłek jest nie tylko sycący, ale przede wszystkim doskonale schładza w upalne dni.

Sos ten jest nieodłącznym elementem mojej kuchni również w trakcie zimowych miesięcy. Lubię sobie wtedy przywoływać smaki lata. Podaje go wówczas jako dodatek do grillowanych piersi z kurczaka.

Przepis na Tzatziki jest wam z pewnością zanany - jogurt grecki, zielony angielski ogórek, sok z cytryny, kilka listków mięty, kilka ząbków czosnku, sól i pieprz do smaku. Moja dzisiejsza wersja będzie nieznacznie zmieniona, a dokładnie zastąpiłam w niej ogórek innym równie popularnym warzywem.