piątek, 31 lipca 2020

Chicken jalfrezi curry


Każdy, kto choć raz odwiedził indyjskie restauracje na Wyspach, z pewnością widział w menu, lub też spożywał, jalfrezi curry. Poza Chicken Tikka Masala, jalfrezi curry jest jednym z najczęściej zamawianych, przez miłośników hinduskiej kuchni, w całej Wielkiej Brytanii.

Większość curry, które przygotowuje się w tych restauracjach, pochodzi - przynajmniej z nazwy - z Indii, Pakistanu czy Bangladeszu. Te dwa ostatnie kraje do 1947 roku były częścią znacznie większych Indii.

Pochodzenie jalfrezi jest jednak trochę niejasne. Istnieje legenda, że danie to ​​zostało wynalezione przez pewnego lorda Marcusa Sandysa (znanego wśród wyższej klasy jako Sands), w czasie, gdy był on gubernatorem stanu Bengal. Ten sam lord jest również uznawany za wynalazcę sosu Worcestershire, bez którego Brytyjczycy nie wyobrażają sobie swojej współczesnej kuchni. W historii tej jest jednak pewna dość duża nieścisłość - nigdy bowiem nie było żadnego gubernatora Bengalu o imieniu Sandys oraz to, że ten dżentelmen nigdy, jak stwierdzono, nie udał się do Indii. Pewne jest tylko w niej to, że istniał.

Bardziej prawdopodobna wydaje się jednak druga z wersji tej historii, a mianowicie że inspiratorami tego dania byli bogaci Brytyjczycy mieszkający w czasach Imperium w Indiach. Lubili oni chętnie przyjmować i gościć u siebie swoich sąsiadów. Zapraszali ich najczęściej na wystawne obiady lub kolacje, w trakcie których, jak opisują ówczesne kroniki, podawali różne pieczenie, pokaźnych rozmiarów i ptactwo wszelakie. Po tych ucztach często zostawało dużo niezjedzonego mięsiwa. Lordowie brytyjscy byli  bardzo oszczędni i nie wyrzucali jedzenia, które nie zostało zjedzone w trakcie owych uczt i poprosili służących, aby podawali oni resztki w ciągu tygodnia. Tak było zwłaszcza w Kalkucie, gdzie uważa się, że powstały pierwsze curry jalfrezi.
Słudzy brytyjskiej elity składali się głównie z buddyjskiego plemienia z terenów dzisiejszego Bangladeszu. Zwano ich Mogs.

To oni w kolonialnych domach gotowali świąteczne pieczenie, takie jak gigantyczne indyki, pieczenie wołowe i dziczyznę nad ‘dużym ogniem’. Po uczcie resztki pieczystego wkładali do małych naczyń, dodawali dużo przypraw i smażyli na patelniach do curry, na znacznie 'mniejszych ogniskach' i bardzo szybko.

Rezultatem były przepisy takie jak ten na pikantnego smażonego jalfrezi z indyka.

W wolnym tłumaczeniu „Jal” oznacza ostry, a „frezi” oznacza „smażone mięso”. I to jest istota tego dania. 

Obecnie danie to, w większości hinduskich restauracji na Wyspach, przygotowuje się z użyciem mięsa z kurczaka, nie poddanego wcześniejszej obróbce. Używa się głównie piersi lub podudzi. Ale można też dostać jalfrezi z wieprzowiną, indykiem lub jagnięciną.

Moje jalfrezi znacznie rożni się od tych serwowanych brytyjskiej elicie w Indiach. W mojej ulubionej restauracji hinduskiej przygotowuje się je z dużą ilością świeżych warzyw. Za jej przykładem ja również tak gotuję, z tą tylko różnicą, że mocno ograniczam jego ostrość. Jak bardzo przekonacie się zapoznając się z przepisem.


Składniki – porcja dla dwóch osób.

½ kg podudzi z kurczaka, bez skóry i kości 
                                                                                                                                       
10 średnich pomidorów

3 do 5 ząbków czosnku

Kawałek świeżego imbiru- wielkości kciuka

1 papryczka chili – ja używam bird's eye chili.

2 średnie czerwone cebule

3 papryki- czerwona, zielona, żółta

3 łyżeczki ziaren kminku

1 łyżeczka kurkumy

1 łyżeczka płatków chili

1 łyżeczka garam masala

4 łyżki oleju

Garść liści kolendry do wykończenia dania.

Ingredients - a serving for two

½ kg chicken thighs, skinless and boneless
10 medium tomatoes
3 to 5 cloves of garlic
A piece of fresh ginger - the size of a thumb
1 chilli pepper - I use the bird's eye.
2 medium red onions
3 peppers- red, green, yellow
3 teaspoons of cumin seeds
1 teaspoon turmeric
1 teaspoon of chilli flakes
1 teaspoon garam masala
4 tablespoons of oil
A handful of coriander leaves to finish the dish.

Przygotowanie:

Do przygotowania dania potrzebne są, oprócz wszystkich wymienionych wyżej wymienionych składników, dwa garnki (patelnie).

I. Do dużej patelni (możecie użyć woka) wlewam olej.

II. Gdy olej się rozgrzej wrzucam 2 z 3 łyżeczek kminku, starty imbir, czosnek i papryczkę chili w całości. Nacinam ją nożem, tak aby nie ‘eksplodowała’ w trakcie smażenia. Jeśli lubicie ostre potrawy, to drobno ją posiekajcie i wrzucie do patelni. Ja wyciągam papryczkę, gdy ta odda smak.

III. Wszystkie składniki dokładnie mieszam i smażę około 2 minut.

IV. Po tym czasie wrzucam na patelnie 5 pokrojonych w kostkę pomidorów i dodaje pozostałe przyprawy- sól, kurkumę i płatki chili.

V. Ponownie mieszam wszystkie składniki. Smażę przez kolejne 2 minuty i przykrywam patelnie pokrywką. Gotuje na małym ogniu około 20 minut lub do momentu, gdy pomidory się zupełnie rozpadną i powstanie gęsty sos.

VI. Z tak przygotowanego sosu wyciągam papryczkę chili.

VII. Do sosu wrzucam mięso z kurczaka, mieszam, tak aby wszystkie kawałki mięsa były dokładnie otoczone w sosie.

VIII. Przykrywam całość pokrywką i gotuje na średnim ogniu około 20 minut od czasu do czasu mieszając.

IX. Warzywa – paprykę i czerwona cebule  i 5 pozostałych pomidorów, kroje w duże cząstki

X. W garnku rozgrzewam 2 łyżki oleju i wrzucam pozostałą łyżeczkę kminku. Smażę przez około 2 minuty i dodaje pokrojone warzywa. Warzywa muszą jedynie lekko zmięknąć, smażę je maksymalnie 5 minut i przekładam do patelni z kurczakiem

XI. Dodaje ostatnią przyprawę-  garam masala i wszystko dokładnie mieszam. Gotuje kolejnych 5 minut. 

Po tym czasie pozostaje mi już tylko zaserwować danie z dodatkiem świeżych liści kolendry.

PS

W domu mam miłośnika pikantnych hinduskich potraw. Dlatego też specjalnie dla niego przygotowuje jalfrezi ‘wzmocnione’ z dodatkowymi papryczkami chili, które wkrajam do dania po oddzieleniu mojej porcji.

Prawda jest taka, że ten drugi wariant jalfrezi, z ostrymi papryczkami, jest znacznie bliższy oryginałowi niż moje curry. Cóż, ja zamiast ostrości wole wyczuwać w tym daniu inne smaki. Szczególnie lubię je za ten kminkowy posmak, połączony z dużymi kawałkami soczystych warzyw.

SMACZNEGO








1 komentarz: